Spis treści
Oszuści znaleźli nowy sposób na wyłudzenie pieniędzy. Tym razem podszywają się pod fiskusa i obiecują zwrot podatku. Wystarczy chwila nieuwagi, by stracić dane karty płatniczej i oszczędności. CERT Polska ostrzega przed falą fałszywych SMS-ów i e-maili.
Jak wygląda fałszywa wiadomość o zwrocie podatku?
Według ekspertów z CERT Polska przestępcy wysyłają wiadomości, w których informują o rzekomym zwrocie podatku. Treść jest tak skonstruowana, by wzbudzić zaufanie i skłonić do kliknięcia w link. Po jego otwarciu ofiara trafia na stronę łudząco podobną do oficjalnego serwisu e-Urząd Skarbowy. Tam pojawia się prośba o podanie danych wrażliwych - przede wszystkim numeru karty płatniczej, daty jej ważności i kodu CVV.
CERT Polska ostrzega: to klasyczna metoda phishingu, której celem jest kradzież danych do bankowości elektronicznej. W przeszłości podobne kampanie prowadziły do wyczyszczenia kont ofiar. Oszuści nie są wybredni - atakują zarówno osoby starsze, jak i młodsze, które akurat oczekują zwrotu podatku.

Po czym poznać, że to wyłudzenie? 4 sygnały ostrzegawcze
Eksperci wskazują kilka cech, które powinny od razu wzbudzić czujność:
- Nadawca nie pochodzi z oficjalnej domeny skarbówki. Prawdziwe wiadomości od Krajowej Administracji Skarbowej wysyłane są z adresów kończących się na @mf.gov.pl lub @skarbowcy.gov.pl. Jeśli SMS lub e-mail pochodzi z Gmaila, wp.pl czy innego prywatnego serwera - to oszustwo.
- Link nie prowadzi do gov.pl. Zanim klikniesz, najedź kursorem na przycisk (na komputerze) lub długo przytrzymaj palec na linku (na telefonie). Zobaczysz prawdziwy adres strony. Jeśli nie kończy się na .gov.pl - zrezygnuj.
- Prośba o dane karty płatniczej. Urząd skarbowy nigdy nie wymaga podania numeru karty, CVV ani daty ważności. Zwrot podatku trafia na konto bankowe, o którym poinformowałeś w zeznaniu, przelewem na Twoją pocztę lub do systemu e-Urząd - bez dodatkowych formalności.
- Błędy językowe i presja czasu. W fałszywych wiadomościach często występują literówki, niegramatyczne zdania lub groźba: „jeśli nie odpowiesz w ciągu 24 godzin, zwrot przepadnie”. Prawdziwy fiskus nie wymusza natychmiastowej reakcji.
Co zrobić, jeśli już kliknąłeś w link? Kroki ratunkowe
Jeśli zdążyłeś podać swoje dane, nie panikuj, ale działaj szybko. Przede wszystkim skontaktuj się z bankiem i zastrzeż kartę - numer infolinii znajdziesz na odwrocie karty lub w aplikacji mobilnej. Bank zablokuje możliwość wykonania transakcji. Następnie zmień hasło do bankowości elektronicznej i - jeśli używasz tego samego hasła gdzie indziej - zmień je też w innych serwisach.
Możesz też zgłosić incydent do CERT Polska, wypełniając formularz na stronie incydent.cert.pl. Zgłoszenie pomoże specjalistom zablokować fałszywe strony i ostrzec innych.
Nowa kampania oszustów - tylko 70 skarg, ale to dopiero początek
W tle tych ostrzeżeń pojawia się inny, ale równie niepokojący wątek. Jak podaje Ministerstwo Pracy, od czasu wejścia w życie nowych przepisów o Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęło już 70 skarg - zaledwie w 48 godzin. Choć te dwie sprawy nie są ze sobą bezpośrednio związane, pokazują, że urzędy i służby mają ręce pełne roboty, a przestępcy próbują wykorzystać każdą lukę w systemie.
Eksperci spodziewają się, że fala fałszywych wiadomości o zwrocie podatku będzie narastać, szczególnie teraz, gdy wielu Polaków czeka na pieniądze z Urzędu Skarbowego. Dlatego warto zachować czujność i stosować zasadę ograniczonego zaufania wobec każdej niespodziewanej wiadomości.
Twoje bezpieczeństwo zależy od jednego kliknięcia
Nie daj się nabrać na obietnicę łatwego zwrotu. Prawdziwy zwrot podatku przychodzi sam, bez potrzeby podawania dodatkowych danych. Jeśli masz wątpliwości, zadzwoń na infolinię Krajowej Informacji Podatkowej (22 330 03 30) i zapytaj, czy Twoje zeznanie zostało już rozpatrzone, zamiast klikać w podejrzany link.



