← Home Ceny i rachunki / Ceny paliw po zakończeniu CPN. Ile płacimy…
4 min
Ceny i rachunki

Ceny paliw po zakończeniu CPN. Ile płacimy i czy rząd znów obniży podatki?

Redakcja Bogaty Wujek ·10.07.2026 ·4 min
Spis treści

Koniec taniego tankowania. Ile teraz płacimy za paliwo i dlaczego?

Od 1 lipca 2026 roku ceny paliw w Polsce skoczyły w górę. Zakończył się rządowy program CPN (Ceny Paliw Niżej), który przez kilka miesięcy utrzymywał stawki na stacjach poniżej 6 zł za litr. Obecnie za benzynę 95 płacimy średnio 6,78 zł za litr, a za olej napędowy 6,93 zł - wynika z danych e-petrol.pl cytowanych przez Business Insider Polska. To oznacza, że budżet domowy - zwłaszcza jeśli dojeżdżamy do pracy lub planujemy wakacyjne wyjazdy - odczuwa wyraźny wzrost kosztów.

Sprawdzamy, co dokładnie się zmieniło, dlaczego ceny nie wracają do poziomu sprzed programu i czy rząd planuje kolejne interwencje.

Co się stało z CPN i dlaczego paliwo podrożało?

Program CPN został wdrożony pod koniec marca 2026 roku w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen ropy po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jak podaje Business Insider Polska, w ramach obniżek rząd zastosował preferencyjną stawkę VAT na paliwa (8% zamiast 23%), obniżył akcyzę i codziennie ustalał maksymalne ceny na stacjach. Całkowity koszt programu dla budżetu państwa wyniósł według szacunków resortu finansów około 4,7 mld złotych. Program wygasł z końcem czerwca. Od początku lipca VAT na paliwa wrócił do 23%, akcyza została podniesiona, a rząd przestał wyznaczać ceny maksymalne.

Efekt? Skokowy wzrost cen praktycznie z dnia na dzień. Benzyna 95, która jeszcze w ostatnich dniach czerwca kosztowała poniżej 6 zł, w pierwszym tygodniu lipca podrożała o około 90 groszy na litrze. Obecnie - jak podaje Business Insider Polska za portalem e-petrol.pl - średnia cena benzyny 95 to 6,78 zł. Olej napędowy kosztuje 6,93 zł. Co ciekawe, autogaz, który nie był objęty programem, w dalszym ciągu tanieje - obecnie średnio 3,20 zł za litr, czyli o 9 groszy mniej niż przed tygodniem.

To ważna informacja dla kierowców aut na LPG: choć ceny benzyny i diesla są wysokie, gaz pozostaje relatywnie tani, co może częściej skłaniać do wyboru tej opcji paliwowej.

Czy ceny wrócą do poziomu sprzed programu?

Tu sprawa nie jest prosta. Na sytuację na stacjach wpływa kilka czynników, które nie zniknęły wraz z zakończeniem programu. Minister energii Miłosz Motyka w rozmowie z Radiem Kraków (cytowany przez Business Insider Polska) wyjaśnił, że obecnie na ceny paliw oddziałuje przede wszystkim odbudowa zapasów magazynowych oraz rezerw strategicznych po okresie niższych zakupów.

Co więcej, ceny ropy naftowej, choć spadły z majowych szczytów (ok. 110-120 dolarów za baryłkę) do poziomu poniżej 70 dolarów w połowie czerwca, ostatnio znów rosną i zbliżają się do 75 dolarów za baryłkę. Kluczowe znaczenie mają marże rafineryjne - różnica między ceną ropy a ceną gotowego paliwa. Jak wskazuje Adam Sikorski, prezes Unimotu, w Europie Północno-Zachodniej marże na benzynie wzrosły ostatnio do 40,55 dolara za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od czterech lat. Przyczyniają się do tego ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie, które zmniejszają moce przerobowe, a także deficyt oleju napędowego w Europie.

Dodatkowo, jak przypomina Business Insider Polska, na polskim rynku hurtowym dominuje jeden duży gracz (Orlen), co - zdaniem ministra Motyki - sprawia, że koncerny szybko podnoszą ceny, gdy ropa drożeje, ale wolniej je obniżają, gdy surowiec tanieje. Rząd nie wyklucza wprowadzenia mechanizmu, który miałby skłaniać firmy do szybszych obniżek, ale na razie nie ujawniono konkretnych rozwiązań.

Rynkowe, a nie administracyjne obniżki

Minister energii wyraźnie odrzucił pomysł powrotu do programu CPN. „Dzisiaj nie rozmawiamy o powrocie pakietu CPN. Rozmawiamy przede wszystkim o tym, jak rynkowo doprowadzić do niższych cen paliw” - powiedział Motyka. Oznacza to, że nie należy spodziewać się kolejnych tarcz osłonowych ani bezpośredniej interwencji cenowej. Ewentualne działania rządu mogą mieć charakter bardziej strukturalny - np. poprzez zwiększenie konkurencji na rynku hurtowym i detalicznym. Minister dodał, że jeśli dojdzie do radykalnej eskalacji na Bliskim Wschodzie, to rząd będzie myślał nad działaniami osłonowymi - ale to wciąż warunkowe stwierdzenie.

Co to oznacza dla domowego budżetu?

Dla osób, które codziennie dojeżdżają samochodem do pracy, różnica w cenie paliwa oznacza realny wzrost miesięcznych wydatków. Przykładowo: przy miesięcznym przebiegu 1000 km i spalaniu 7 l/100 km benzyny 95, wzrost ceny o 90 groszy na litrze (z 5,90 zł do 6,80 zł) podnosi koszt tankowania z około 413 zł do 476 zł - czyli o ponad 60 zł miesięcznie. W skali roku to blisko 750 zł więcej.

Z kolei użytkownicy diesla płacą obecnie niemal 7 zł za litr, co również odbija się na domowym budżecie, zwłaszcza w okresie wakacyjnych wyjazdów. Na szczęście autogaz pozostaje relatywnie tani, a jego cena od kilku tygodni systematycznie spada.

Co dalej? Monitoruj rynek i dostosuj nawyki

Na podstawie dostępnych informacji można wyciągnąć kilka praktycznych wniosków dla własnego budżetu domowego.

  • Sprawdzaj ceny przed tankowaniem. Różnice między stacjami w tej samej okolicy mogą sięgać kilkunastu groszy na litrze. Portale i aplikacje zbierające aktualne ceny (np. e-petrol.pl, benzyna.pl) pozwalają szybko znaleźć najtańszy punkt.
  • Rozważ ograniczenie niepotrzebnych przejazdów. Wysokie ceny paliw to dobry moment, by zastanowić się, czy każdą trasę da się zrobić taniej - np. łącząc zakupy z dojazdem do pracy lub wybierając komunikację miejską.
  • Zapoznaj się z opcją LPG. Jeśli dużo jeździsz, a twój samochód pozwala na montaż instalacji gazowej, obecna różnica cen (3,20 zł vs 6,78 zł) może sprawić, że inwestycja zwróci się szybciej.
  • Nie licz na szybką interwencję rządu. Minister energii wyraźnie mówi o działaniach rynkowych, a nie o powrocie do administracyjnego ograniczania cen. Program CPN był ogromnym obciążeniem dla budżetu (4,7 mld zł) i nie ma sygnałów, że zostanie wznowiony.
  • Sprawdź, czy przysługuje ci dodatek osłonowy. Choć nie dotyczy bezpośrednio paliwa, istnieją programy pomocowe dla gospodarstw domowych o niższych dochodach (np. dodatek węglowy, dodatek elektryczny) - warto sprawdzić, czy spełniasz kryteria.

Ostateczna decyzja o tym, co zrobić z domowym budżetem w obliczu droższych paliw, należy do ciebie. Najważniejsze to świadomie planować wydatki i reagować na zmiany rynkowe. Na szczęście konflikt na Bliskim Wschodzie nie eskalował tak gwałtownie, jak obawiano się w maju, a ceny ropy wróciły poniżej 75 dolarów - stąd też nie ma na razie podstaw, by oczekiwać dalszych, bardzo gwałtownych wzrostów. Niemniej, dopóki zapasy w Europie nie zostaną odbudowane, a marże rafineryjne nie spadną, wysokie ceny na stacjach mogą nam towarzyszyć przez najbliższe tygodnie.


Źródła:

Redakcja Bogaty Wujek
Redakcja

Pieniądze od państwa i domowy budżet.

Czytaj także
Więcej →
Następny artykuł
Inflacja według NBP: 2,9 proc. w 2026 roku. Co to oznacza dla Twojego portfela?